sobota, 16 września 2017

Nadnaturalne zdolności, tajemnice i kłamstwa. Czyli Mroczne Umysły Alexandry Bracken.




Tytuł: Mroczne umysły
Tytuł oryginału: The Darkest Minds
Autor: Alexandra Bracken
Ilość stron: 456
Rok wydania: 2014
Wydawnictwo: moondrive


Najmroczniejsze umysły skrywają się za fasadą najzwyklejszych twarzy.







Akcja rozgrywa się w niedalekiej przyszłości, w której dzieci i młodzież objawiają zdolności psychokinetyczne. Dzielą się na Zielonych, Żółtych, Niebieskich, Czerwonych i - najgroźniejszych z nich - Pomarańczowych. Dzieci te zostały określone mianem PSI. Tamtejsi ludzie uważają to za poważną chorobę. Albo umierasz albo całe życie jesteś niebezpiecznym potworem. Obie te wizje nie są specjalnie dobre. Doprowadziło to do tego, że rodzice zaczęli bać się własnych dzieci i zaczęli oddawać je do obozów rehabilitacyjnych.  Wierzyli, że tam ich pociechy będą bezpieczne i nie będą stwarzać nikomu zagrożenia. Mało tego byli pewni, że PSI będzie pod opieką lekarzy i specjalistów. Prawda okazała się jednak zupełnie inna.
"Lepiej już było żyć w szarości, niż zostać pochłoniętym przez ciemność."
Jednym z dzieci PSI jest Ruby Daly. Dziesięciolatka, która po objawieniu swoich zdolności psionicznych zostaje wysłana do obozu Thurmond.  W rzeczywistości włada ogromną mocą, ale dzięki swoim intrygom zostaje przydzielona do najmniej groźnych dzieci - Zielonych. Zrobiła to, żeby przetrwać. Od tamtego czasu życie Ruby zmienia się na zawsze.
"Nie bój się. Nie pozwól, by to zauważyli."
Główna bohaterka bardzo mnie irytowała. Miałam ochote wejść do książki i mocno ją potrząsnąć. Zachowywała się bardzo nierozważnie i strasznie dziecinie. Zresztą, czego można się spodziewać po tak młodej dziewczynce? Były momenty, które tłumaczyły jej zachowanie, ale ogólnie Ruby nie podeszła mi do gustu. Jeśli chodzi o bohaterów drugoplanowych - strzał w dziesiątkę!
"Jesteśmy wyjątkowi nie ze względu na to, kim jesteśmy, ale ze względu na to, kogo mogą z nas zrobić."
Okładka mnie osobiście zachwyca, dlatego, że interesuję się zjawiskami psychokinetycznymi. Zasłonięcie postaci twarzy spływającą farbą wraz ze znakiem PSI jest genialnym połączeniem. Poziome kreski (nałożone na wyżej wymienionym znaku) to linie wysokiego napięcia z obozu Thurmond.  Tak naprawdę po przeczytaniu książki okładka dopiero nabiera sensu, więc jeśli chcecie zrozumieć, to wiecie co robić.
"Czarny to nasz kolor. To kolor pamięci. Jedyny, którego użyją do opowiedzenia naszej historii."
Mroczne Umysły to niepokojąco dobra książka. Wykreowany świat antyutopii zdecydowanie do mnie przemawia. Całokształt daje świetny efekt. Obowiązkowa lektura dla osób, które lubią superbohaterów. Zapewniam, że w tutaj odnajdziecie dużą dawkę emocji i ponad naturalnych mocy.


treść:




okładka:

piątek, 1 września 2017

I ty możesz zacząć czytać po angielsku! Przekonaj się sam





Tytuł: Piotruś Pan / Peter Pan
Tytuł oryginału: Peter Pan
Autor: James Matthew Barrie
Ilość stron: 306
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: [ze słownikiem]


Czytanie po angielsku jeszcze nigdy nie było tak łatwe!







Piotruś Pan to mieszkaniec Nibylandii. Dowodzi tam grupą chłopców, którzy zaginęli, a ich rodzice się po nich nie zgłosili. Piotruś nigdy nie chce dorosnąć, nie chce zostać mężczyzną. Wkrótce poznaje pewną dziewczynę. Czy ona zmieni jego światopogląd i sprawi, że chłopiec będzie chciał odmienić swoje życie?
"Gwiazdy są piękne, ale nie mogą w niczym uczestniczyć. Wiecznie muszą się tylko przyglądać. To jest kara nałożona na nie za coś, co zrobiły tak dawno temu, że żadna gwiazda nie wie już, co to było."
Dziś postanowiłam jednak napisać nietypową recenzję, bo treść tej książki znacie już pewnie bardzo dobrze. (Ale cytaty z książki i tak zamieszczę.) Chciałam przybliżyć wam, jak to jest czytać po angielsku Myślicie, że to nie dla was? Bardzo się mylicie!

"Nigdy nie mów żegnaj, bo pożegnanie oznacza, że odchodzisz, a odchodząc zapominasz."
Ogromnie lubię uczyć się języka angielskiego i sprawia mi to wielką przyjemność. Czytanie książek w oryginale zazwyczaj mnie męczyło i szybko rezygnowałam, ponieważ przerywanie czytania co chwilę, żeby zerkać do słownika nie jest zbyt fajne. Kiedy odkryłam Wydawnictwo [ze słownikiem] życie stało się takie proste! Na każdej stronie znajduje się podręczny słowniczek,w  którym znajdują się wyjaśnione trudniejsze słówka. Jednak nie jest to jedyny słownik w książce. 
"Musisz pomyśleć o czymś cudownym. A takie myśli uniosą cię same w powietrzu."

Każda pozycja wydawnictwa jest wyposażona tak właściwie w trzy słowniki. Na samym początku książki znajduje się taki z łatwym słownictwem. Ja nie musiałam go użyć, ponieważ znam wyrażenia na tym poziomie. Drugi słownik znajduje się na marginesach. Słówka, których nie rozumiemy są napisane wytłuszczonym drukiem. A co jeśli nie znamy jakiegoś słowa, a nie jest one wytłuszczone? Już mówię, od tego właśnie jest trzeci słownik. Na samym końcu książki znajdują się wszystkie słówka w niej użyte. Więc w ogóle nie trzeba odrywać się od powieści. Nawet wtedy kiedy zapomnisz co znaczy jakiś wyraz, ostatnie strony są do twojej dyspozycji. Koniec ze stratą czasu. Niesamowicie praktyczne, prawda?
na gifie pokazane są wszystkie rodzaje słowników.
"Wiesz, Wendy, kiedy pierwsze dziecko zaśmiało się po raz pierwszy, jego śmiech pękł na tysiąc kawałków, które rozprysły się na wszystkie strony. Tak powstały wróżki."
Tradycyjnie pojawi się ocena okładki. Wszystkie książki wydane [ze słownikiem] mają białą okładkę  bez żadnych ozdobników. Ja akurat uważam, że są bardzo ładne. Proste, schludne i przyjemne dla oka. To taka odskocznia od widoku pstrokatych, przesyconych okładek widocznych prawie wszędzie. Jak dla mnie wygląd całkowicie na plus.

"Jest niemożliwą rzeczą stwierdzić, jak szybko upływa czas w Nibylandii: odmierza się go przy pomocy słońc i księżyców, których jest o wiele więcej niż na stałym lądzie."



Książki polecam wszystkim, którzy chcą zacząć czytać po angielsku. Projekt [ze słownikiem] jest idealny dla osób, które dopiero rozpoczynają przygodę z czytaniem po angielsku. Bardzo ułatwia to czytanie i zrozumienie tekstu. Jedynym do czego mogłabym się doczepić to to, że wraz z przetłumaczonym wyrazem nie jest nigdzie napisane jak go wymawiać. Także ogólnie brakowało mi symboli fonetycznych, ale wiem, że nie wszyscy zaczynający naukę umieją je poprawnie czytać. Jednak to jedyna moja sugestia o zmianę, reszta jest w jak najlepszym porządku. Do sięgnięcia po pozycje Wydawnictwa [ze słownikiem] zachęcam osoby, które chcą zacząć swoją przygodę z angielskim i nie chcą się do tego zniechęcić. Myślę, że Peter Pan jest też wspaniałą propozycją na początek. Miło odświeżyć sobie bajki z dzieciństwa z nowym spojrzeniem.


treść:




okładka:







Za egzemplarz dziękuję Wydawnictwu [ze słownikiem]