Tytuł oryginału: Illuminae.The Illuminae Files_01
Autor: Amie Kaufman, Jay Kristoff
Ilość stron: 579
Rok wydania: 2017
Wydawnictwo: Moondrive
Musisz przeżyć, by ujawnić prawdę.
Musisz przeżyć, by ujawnić prawdę.
Po napadzie na planetę Kerenza IV uciekinierów przejmują trzy statki - Alexander, Hypatia i Copernicus. Pozbawieni domu ludzie pokonują kosmiczną próżnię przez kilka miesięcy, żeby dotrzeć do bezpiecznej przystani. Jednak napastnik ściga ich przez cały ten czas. Muszą uciekać co sił w napędach. Sprawy szybko wymykają się spod kontroli,a wróg jest coraz bliżej. Czy uda im się dostać do bezpiecznego miejsca, zanim ich dościgną? Czy pasażerowie statku jeszcze kiedykolwiek poczują się bezpieczni?
"To jest do tego stopnia nie twój interes, że nieomal mija horyzont zdarzeń Nie Twojego Interesu i znowu staje się Twoim Interesem."
Nie mam pojęcia, jak dziękować autorom za to, że miałam możliwość przeczytania tej pozycji. Wow. To było coś. Jeszcze nigdy nie spotkałam się z taką piękną, zarówno zewnątrz, jak i wewnątrz książką. Illuminae mnie zniszczyła, totalnie. Śmiałam się z akcji, a na kolejnej stronie już płakałam jak bóbr. Byłam zawiedziona, lecz następna strona przyniosła niesamowite szczęście. Tego nie da się czytać bez emocji, gdy posiadasz ludzkie uczucia. Jeśli chodzi o narracje, to też jest niespotykana - nie było ani jednej strony ze standardową wersją. Zastępują je e-maile, tajne raporty wojskowe, plany, fragmenty kodów komputerowych, nagrania i przeróżne schematy. Poczułam się, jakbym była w samym centrum zdarzeń. Jakbym sama zdobywała dostęp do tych wszystkich niezwykle tajnych informacji.
"Może odwaga to tylko maska, którą ludzie nakładają na zbiorowe szaleństwo."
Przyszła kolej na ocenę okładki. Co tu dużo mówić, chyba wszyscy widzą, że jest przepiękna. Dużą rolę gra tu obwoluta. W niektórych miejscach jest przeźroczysta, co pozwala wyróżnić fragmenty tekstu, którym zapisana jest okładka. Właściwie nie polecam zapoznawać się z notatką (która znajduje się na oprawie) przed rozpoczęciem książki, bo można się za dużo dowiedzieć,a przecież tak przyjemnie dochodzić do wszystkiego samemu podczas czytania, prawda? Całość jest świetna i tak cudowna, że nie umiem się napatrzeć, naprawdę.
"Ona jest katalizatorem.
Chaosem.
Rozumiem, za co ją kocha."
Wszystko w Illuminae jest perfekcyjnie dograne. Autorzy bardzo zadbali o oprawę graficzną, a także "wystrój" książki. Na stronach można znaleźć wszystko - od odcisków palców do tła obrazującego uniwersum. Jest też napisana w bardzo ciekawy sposób, nie da się od niej oderwać. Jeśli chociaż odrobinę interesuje was wszechświat, to gorąco polecam. Lepszej kosmicznej książki nie znajdziecie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz